Luksusowe samochody

Czym jest luksusowe auto?

Gdzie leży różnica między samochodem „zwyczajnym” a luksusowym? Co znaczy „komfort” i jak go mierzyć – pojemnością silnika, rozmiarami nadwozia, a może… marką auta? Najłatwiej oceniać auta na podstawie ceny. Tak właśnie robią Amerykanie, którzy dzielą je nie tylko na limuzyny, SUV, kombi i terenówki, ale też „near luxury” (prawie luksusowe), „luxury” i „high end” (z najwyższej półki).

W Europie nie jest tak prosto, bo często „spartańskie” wozy sportowe o fenomenalnych osiągach są tak drogie, jak limuzyny w amerykańskim rozumieniu. Co zatem uznajemy za luksus? Bogate wyposażenie i eleganckie wykończenia. Wszechobecna elektronika ma sprawiać, że samochód będzie superbezpieczny, łatwy w prowadzeniu, wyręczy nas w trudnych sytuacjach, a wykończenia i wystrój z najwyższej jakości materiałów (skóra, drewno, tytan) sprawią, że poczujemy się w nim jak we własnym salonie, a nawet w tradycyjnym, eleganckim angielskim klubie. Ten mariaż nowoczesności i klasycznego komfortu nieodmiennie kusi, zaspokajając jednocześnie potrzebę bycia „na czasie”. Luksusowy samochód XXI wieku mówi „dzień dobry” na przywitanie, przed podróżą podgrzewa fotele, ustawia w optymalnej pozycji kierownicę i siedzenie, żeby kierowca mógł wygodnie zająć miejsce.
Auto chłodzi i grzeje, wentyluje i masuje, dba o rozrywkę i samopoczucie. Coraz częściej mówi się, że dla nowoczesnego człowieka samochód staje się powoli drugim domem. W wypadku najbardziej luksusowych limuzyn można powiedzieć, że już go zastąpił.

Janie, szampana!

Luksusowe auta

Chcesz mieć tapicerkę z wielokolorowej skóry projektowanej przez znanego kreatora mody i marmurowe wykończenia w drzwiach? Musisz mieć Maybacha! Design, wyposażenie i technika tych niemieckich limuzyn spełnia wszystkie, także najbardziej wyrafinowane pragnienia. Jak precyzyjnie wyliczono, klienci Maybacha mają aż 2 miliony możliwości dopasowania limuzyny do swoich gustów i potrzeb. Zapłacić za to trzeba – bagatela! – około 1,5 miliona złotych. W Maybachu typ 62 odległość między przednimi i tylnymi fotelami wynosi aż 1,57 metra, czyli tyle, ile w „kompakcie” musi wystarczyć na dwa rzędy siedzeń. Z tyłu montuje się pojedyncze fotele, a nie kanapę. Rozkładają się niczym leżanki – pasażer może przyjąć pozycję półleżącą, z nogami i stopami wygodnie podpartymi na poduszkach. Z boków luźno, bo z tyłu w „62” są tylko dwa fotele. Między nimi można mieć lodówkę, w której bez problemu zmieści się duża butelka szampana. W Maybachu każdy z pasażerów ma do dyspozycji własny ciekłokrystaliczny ekran podłączony do najwyższej klasy urządzeń audiowizualnych, jest też pulpit z prawdziwego drewna, na którym zapewne… bardzo wygodnie podpisuje się czeki…